7-nawykow-skutecznego-dzialania.jpg
 

7 nawyków skutecznego działania – Stephen R. Covey

„7 nawyków skutecznego działania” to kolejna po „6 filarach poczucia własnej wartości” opisana tu książka z liczbą w tytule :) Oprócz tego łączy je również tematyka rozwoju osobistego i fakt, że należą do jednych z najbardziej docenionych w swojej dziedzinie. Obie zrobiły na mnie spore wrażenie, ale „7 nawyków…” podobało mi się zdecydowanie bardziej. Ta książka przekazuje bardzo wiele inspirujących treści, aż trudno wszystko przetworzyć przy pierwszej lekturze. Autor proponuje, żeby w miarę czytania wykonywać ćwiczenia i choć w pewnym stopniu wprowadzać w życie 7 nawyków. Jednak ja połknęłam ją od razu w całości i teraz pewnie będę do niej zaglądać na wyrywki. 

Warto zaznaczyć, że poprzez tytułowe „skuteczne działanie” Covey rozumie nie tylko funkcjonowanie w biznesie, ale też (a może nawet przede wszystkim) w życiu rodzinnym i prywatnym. Tak naprawdę skutkiem wprowadzania jego wskazówek ma być harmonijne funkcjonowanie na każdym polu. Zdaniem Coveya, żeby tworzyć wartościowe relacje musimy najpierw dojść do ładu z samym sobą. Nie jest to może zbyt odkrywcze, ale zostało pokazane w przekonujący i ciekawy sposób. 

Pierwsze trzy nawyki to: Bądź proaktywny (1), Zaczynaj z wizją końca (2), Rób najpierw to, co najważniejsze (3). Każdy z nich został szczegółowo opisany. Wszystkie razem mają prowadzić do tego, że osiągniemy psychiczną niezależność i zwycięstwo na gruncie prywatnym.

Jednak wyższym celem jest funkcjonowane z innymi w relacji współzależności, do której mają prowadzić kolejne 3 nawyki: Myśl w kategoriach wygrana-wygrana (4); Staraj się najpierw zrozumieć, potem być zrozumiany (5); Synergia (6). Umożliwiają one zwycięstwo na gruncie publicznym. Do wymienionych nawyków Covey dodaje jeszcze jeden, czyli tzw. Ostrzenie piły (7). Tą metaforą określa najogólniej mówiąc dbanie o to, żebyśmy dobrze funkcjonowali w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej.

 Zdaję sobie sprawę, że brzmi to razem jak teoria wszystkiego i cóż, chyba trochę słusznie. Podczas lektury nie miałam jednak poczucia, że autora cechuje mania wielkości. Wręcz przeciwnie, wydał mi się raczej skromnym człowiekiem, którego łatwiej byłoby mi polubić niż Nathaniela Brandena – autora „6 filarów...”. W odróżnieniu do niego Covey nie odżegnuje się od duchowego aspektu szczęśliwego życia. Jako osoba religijna (wyznania protestanckiego) postrzega wiarę jako ważny element naszego funkcjonowania. Takie spojrzenie jest mi zdecydowanie bliższe. W tym ujęciu człowiek nie jest jedynym twórcą samego siebie, jak w wielu popularnych teoriach rozwojowych. 

Covey sprzeciwia się czemuś, co nazywa etyką osobowości. Jego zdaniem zbyt często, chcąc się doskonalić, skupiamy się na tym, co powierzchowne – sposobie bycia, traktowania innych. Zaznacza, że to charakter jest tym, nad czym w rzeczywistości powinniśmy pracować. Przyczyny naszych zachowań tkwią często bardzo głęboko i sięgają tkwiących w nas i nigdy nie podważanych przekonań – paradygmatów (odwołuje się do teorii Thomasa Kuhna). To na tym poziomie powinniśmy pracować, jeśli rzeczywiście zależy nam na wprowadzeniu zmian.

Nie będę tu opisywała wszystkich siedmiu nawyków, ale chcę przybliżyć pierwszy z nich – proaktywność. Z jednej strony jest to wzięcie odpowiedzialności za swoją sytuację, z drugiej aktywne dążenie do jej poprawy. Covey pokazuje, jak często obarczamy innych, czynniki zewnętrzne winą za to, co nam się nie podoba. Odzwierciedla to także język, którym się posługujemy (stwierdzenia w rodzaju „nie mogę, „muszę”, „nic na to nie poradzę”…).

Dobrze pokazuje to teoria dwóch kręgów – zainteresowania i wpływu. Spraw, którymi się interesujemy jest najczęściej znacznie więcej niż tych, na które faktycznie oddziałujemy. Osoby proaktywne dążą do tego, żeby te dwie grupy w jak największej mierze były zbieżne. Chcą zajmować się tym, na co mają wpływ i wciąż poszerzają tę strefę. Z kolei ludzie reaktywni postrzegają siebie jako ofiary okoliczności, często innych ludzi obarczają odpowiedzialnością za swoją sytuację. Koncentrują się na sprawach od nich niezależnych, lub tych, które za takie uważają. Oczywiście, to dwie skrajne postawy, ta którą my reprezentujemy nie musi być jednoznaczna. Warto się jednak zainspirować tą teorią w codziennym podejściu do otaczającej nas rzeczywistości.

Takich drobnych i większych wskazówek jest w książce Coveya całe mnóstwo. Pewnie każdemu czytelnikowi co innego najbardziej przypadnie do serca. Myślę, że warto zajrzeć do "7 nawyków" i wprowadzić do własnego życia, to, co uznamy za wartościowe. A przynajmniej starać się, bo jak przyznaje sam autor także dla niego to nieustanna praca nad sobą